Żuraw wyznacza rytm budowy. A co, gdyby ten rytm dało się zmierzyć?
Na większej inwestycji praca żurawia w dużej mierze wyznacza rytm dnia. Telemetria może pokazać, kiedy ten rytm naprawdę ruszył — i kiedy się zatrzymał.
Wielu ludzi z branży mówi, że żuraw wieżowy jest sercem budowy. I faktycznie coś w tym jest.
Na większej inwestycji to właśnie jego praca w dużej mierze wyznacza rytm dnia. Rano trzeba rozładować stal. Później podać materiał cieślom. Za chwilę czekają murarze, zbrojarze, szalunki albo kolejne dostawy.
Jeżeli żuraw rusza, bardzo często oznacza to, że ruszył również konkretny fragment budowy.
Nie chodzi o obserwowanie żurawia dla samego obserwowania. Chodzi o lepsze zrozumienie tego, co faktycznie dzieje się na budowie.
I właśnie dlatego dane z żurawia mogą powiedzieć o inwestycji znacznie więcej niż sama informacja: „maszyna jest włączona”.
Możemy sprawdzić, czy zaplanowany na rano rozładunek rzeczywiście się rozpoczął. Czy ekipa oczekująca na materiał faktycznie zaczęła pracę. Kiedy pojawiły się dłuższe postoje. Kiedy praca została wznowiona.
A jeżeli dołożymy do tego dane o wietrze, zaczynamy rozumieć również część powodów tych postojów.
Ta sama informacja, dwie firmy
Dla kierownika budowy dane z żurawia pomagają odpowiedzieć na pytanie: czy plan dnia rzeczywiście został zrealizowany?
Plan może zakładać kolejno rozładunek, podawanie materiału, pracę przy szalunkach czy obsługę kolejnych ekip. Telemetria nie powie automatycznie, dlaczego coś wydarzyło się później. Ale pokaże moment, w którym rzeczywistość zaczęła odbiegać od planu. A to często jest najważniejsza informacja.
Dla firmy sprzętowej pytanie brzmi inaczej: jak naprawdę wykorzystywany jest nasz sprzęt?
Dwa podobne żurawie mogą pracować na dwóch różnych inwestycjach, a sposób ich wykorzystania może być zupełnie inny. Jeden wykonuje operacje przez znaczną część dnia. Drugi ma długie okresy postoju.
I nie oznacza to, że winny jest operator. Powodem może być organizacja budowy, brak materiału, kolejność robót, oczekiwanie na transport, warunki atmosferyczne albo zwyczajnie specyfika danego etapu inwestycji.
Dane z maszyny powinny służyć do zrozumienia procesu, a nie do prostego rozliczania człowieka.
Nie trzeba od razu podłączać się do wszystkiego
Najbardziej oczywisty pomysł brzmi: skoro chcemy wiedzieć, co robi żuraw, podłączmy się do każdego mechanizmu. Podnoszenie. Obrót. Wózek. Falowniki. Styczniki. Enkodery. Sterownik.
Da się.
Tylko że bardzo szybko prosty system telemetryczny zamienia się wtedy w indywidualny projekt automatyki dla jednego konkretnego modelu żurawia. A floty sprzętowe rzadko składają się z kilkudziesięciu identycznych maszyn.
Dlatego rozwiązanie jest modułowe. Najpierw mierzymy to, co daje największą wartość. A dopiero później dokładamy kolejne punkty pomiarowe, jeżeli rzeczywiście są potrzebne.
To ta sama filozofia, którą opisujemy przy monitoringu GPS żurawi i dźwigów: jeden proces, dopasowany pomiar — nie katalog sensorów.
Wózek może powiedzieć zaskakująco dużo
Jednym z najprostszych punktów pomiarowych jest wózek żurawia.
Jeżeli wykonuje regularne ruchy, mamy bardzo mocny sygnał, że żuraw rzeczywiście uczestniczy w pracy budowy. Nie musimy od razu znać jego pozycji z dokładnością do centymetra. Na pierwszym poziomie wystarczy: ruch / brak ruchu.
Do tego można wykorzystać niewielki bezprzewodowy sensor. Nie prowadzimy dodatkowego przewodu przez cały wysięgnik. Nie ingerujemy w sterowanie mechanizmem. Po prostu obserwujemy rzeczywistą aktywność.
Jeżeli potrzebujemy więcej, system można rozbudować. Na starcie często wystarcza to, co daje sprzęt bez stałego zasilania — mały, niezależny punkt pomiarowy, a nie przebudowa maszyny.
Wiatr nadaje postojom kontekst
Informacja „żuraw nie wykonywał operacji przez 50 minut” sama w sobie niewiele mówi.
Ale jeżeli w tym samym czasie widzimy wyraźny wzrost prędkości wiatru, dostajemy zupełnie inny obraz sytuacji. Właśnie dlatego jednym z elementów systemu może być wiatromierz.
Możemy zestawić aktywność maszyny z warunkami panującymi na żurawiu.
Nie zastępujemy fabrycznych systemów bezpieczeństwa ani instrukcji producenta. Telemetria ma tutaj inne zadanie: zapisać warunki i umożliwić późniejsze zestawienie ich z przebiegiem pracy.
Podnoszenie i obrót — gdy naprawdę są potrzebne
Jeżeli potrzebna jest bardziej szczegółowa informacja, możemy dołożyć monitorowanie mechanizmu podnoszenia. W najprostszej wersji interesuje nas: pracuje / nie pracuje.
W wielu przypadkach można wykorzystać istniejący sygnał z układu sterowania albo niezależny pomiar pracy napędu. Jeżeli potrzeba więcej, monitoring można rozszerzyć o kierunek góra / dół, a w bardziej zaawansowanej konfiguracji także o dane związane z położeniem haka.
Dokładnie ta sama zasada dotyczy obrotu. Możemy wiedzieć, czy mechanizm został uruchomiony. Możemy niezależnie wykrywać rzeczywisty ruch. Możemy pójść dalej i analizować kierunek albo położenie.
Nie każdy klient tego potrzebuje. I to jest cały sens modułowej konstrukcji.
Jedna firma może potrzebować tylko wózek + wiatr. Druga: wózek + wiatr + podnoszenie + obrót. A jeszcze inna może chcieć znacznie głębszej integracji z konkretną maszyną.
Operator nie powinien być kolejnym sensorem
To dla nas bardzo ważne.
Jeżeli firma posiada system, w którym dyspozytor przypisuje operatorów do maszyn i budów, system już wie, kto został zaplanowany na konkretny żuraw.
Nie ma sensu tworzyć kolejnej czynności tylko dlatego, że technicznie możemy. Operator nie powinien co rano skanować kodu, uruchamiać dodatkowego timera i pamiętać o kolejnym systemie. Ma wykonywać swoją pracę.
Jeżeli firma potrzebuje dodatkowego potwierdzenia osoby obsługującej maszynę, możemy zastosować na przykład identyfikację RFID. Ale jako opcję, a nie obowiązek.
To ten sam kierunek, który przy ewidencji czasu pracy maszyny jest ważniejszy niż kolejny ekran do klikania: dane mają spływać z procesu, nie z dodatkowej biurokracji.
Tu pojawia się BRYGA
Telemetria maszyny to tylko jedna część większego procesu. Drugą jest organizacja pracy firmy sprzętowej.
BRYGA została opracowana właśnie po to, żeby uporządkować pracę dyspozytorów oraz obieg dokumentów i wyeliminować papierowe raporty pracy.
Dyspozytor wie: kto pracuje, na jakiej budowie, na jakiej maszynie, w jakim okresie, jak wygląda raport, czego brakuje, co wymaga zatwierdzenia.
A telemetria może dołożyć do tego dane pochodzące bezpośrednio ze sprzętu.
System organizacyjny wie, co zostało zaplanowane. Maszyna pokazuje, co faktycznie się wydarzyło.
Operator nie musi przy tym wykonywać dodatkowych czynności.
Zestaw może jechać razem z żurawiem
W przypadku dużej floty nie musi to nawet oznaczać montowania pełnego systemu na każdej maszynie na stałe.
Firma może posiadać kilkanaście albo kilkadziesiąt gotowych zestawów telemetrycznych. Żuraw wyjeżdża na kontrakt. Zestaw jedzie razem z nim. Po zakończeniu budowy zostaje zdemontowany i może trafić na kolejną maszynę.
Dzięki temu zamiast tworzyć dziesiątki przypadkowych instalacji można stworzyć jeden standard dla całej floty.
Żurawie wieżowe są tylko jednym przykładem
I tutaj dochodzimy do rzeczy najważniejszej. Dokładnie ta sama filozofia może działać w innych maszynach.
W każdym przypadku zaczynamy od tego samego pytania: co naprawdę warto wiedzieć o pracy tej maszyny?
Nie interesuje nas montowanie sensorów dla samego montowania sensorów. Jeżeli najważniejsza jest praca jednego mechanizmu, mierzymy ten mechanizm. Jeżeli potrzebny jest poziom paliwa, dokładamy paliwo. Jeżeli temperaturę, dokładamy temperaturę. Jeżeli klient chce wiedzieć, kiedy konkretny element maszyny się porusza, szukamy najlepszego sposobu, żeby to zmierzyć.
System dopasowujemy do procesu, a nie proces do systemu.
Tę samą zasadę stosujemy przy elektronarzędziach: nie zaczynamy od GPS-u w każdej wkrętarce, tylko od pytania, co naprawdę chcemy o sprzęcie wiedzieć.
Najczęstsze pytania
Czy telemetria żurawia zastępuje fabryczne systemy bezpieczeństwa?
Od czego zacząć, skoro flota ma różne modele żurawi?
Czy operator musi skanować kod albo uruchamiać dodatkowy timer?
Czy zestaw telemetryczny musi być na stałe na każdym żurawiu?
// Następny krok
Chcesz zmierzyć rytm żurawia, nie tylko fakt, że jest włączony?
Zaczynamy od tego, co naprawdę warto wiedzieć o maszynie. Kolejne punkty pomiarowe dokładamy tylko wtedy, gdy są potrzebne.
Zobacz monitoring GPS żurawi