Elektronarzędzia i osprzęt ręczny
Monitoring elektronarzędzi i zestawów narzędziowych
Wkrętarka za kilkaset złotych i niwelator za kilkanaście tysięcy to dwa różne problemy. Dobieramy beacon, sensor albo lokalizator do wartości sprzętu, nie do hasła „GPS do wszystkiego”.
Problem: z busa znika walizka, nie koparka
Elektronarzędzie nie wymaga lawety. Wystarczy otworzyć busa, kontener albo skrzynię serwisową.
Rano ekipa nie zastaje lasera, zaciskarki albo kamery inspekcyjnej. Trzeba kupić, pożyczyć albo czekać. Przestój często boli bardziej niż sama strata sprzętu.
Właściciel zwykle wie, że „narzędzia giną”. Rzadziej wie, które auto je miało ostatnio, czy wróciły z budowy i czy ktoś otworzył skrzynię po godzinach.
To nie jest ten sam problem co monitoring GPS koparki. Koparkę trudno wynieść w kieszeni. Wkrętarkę da się.
Nie każdy GPS do elektronarzędzi ma sens
Można włożyć lokalizator do wszystkiego. Przy 200 albo 300 sztukach to się nie spina.
Dlatego najpierw dzielimy sprzęt.
Drobnica — wkrętarki, młoty, zwykłe wiertarki. Chcemy wiedzieć, czy wróciły z ekipą i przy którym aucie były widziane.
Sprzęt drogi — niwelator, laser, specjalistyczny miernik, kamera inspekcyjna, droga zagęszczarka. Chcemy móc namierzyć go także wtedy, gdy opuści budowę.
Zestawy — walizka pomiarowa, skrzynia serwisowa, kontener z wyposażeniem. Często wystarczy obserwować cały komplet: ruch, otwarcie, obecność przy busie.
Dopiero potem dobieramy EYE Beacon, EYE Sensor, TAT240 albo ATC700.
Wariant 1: inwentaryzacja beaconem
EYE Beacon nie jest lokalizatorem GPS. To mały nadajnik Bluetooth z własną baterią i obudową IP67.
Przypisujemy go do konkretnej sztuki albo walizki. Tracker w busie albo na bazie odbiera, które oznaczone urządzenia są w pobliżu.
Typowy przebieg dnia:
- Ekipa wyjeżdża. System wie, co było widziane przy aucie.
- Po powrocie widać, które pozycje wróciły, a które urwały kontakt na konkretnej budowie.
- Zamiast pytania „kto ostatni miał laser?” jest ostatnie miejsce detekcji.
To daje obraz ewidencji bez wieczornego szukania winnego. Nie obiecuje odzyskania wkrętarki za 600 zł z drugiego końca miasta.
Pakiet TECTIQ Safe Asset BLE jest właśnie do takiej drobnicy i osprzętu. Beacon działa w zasięgu kompatybilnego urządzenia Teltoniki, bez osobnego abonamentu GPS na każdą sztukę.
Wariant 2: drogi sprzęt, który chcemy odzyskać
Niwelator, miernik, agregat, spawarka albo skrzynia z zestawem za kilkanaście tysięcy zasługuje na własny tracker.
TAT240 ma GNSS, LTE i baterię. Może większość czasu spać i odzywać się okresowo. Ma akcelerometr i detekcję naruszenia mocowania. Przy odpowiedniej konfiguracji zdarzenie tamper może przełączyć urządzenie w częstsze raportowanie.
Ukrywamy je w obudowie, skrzyni albo miejscu, którego nie widać przy zwykłej pracy. Złodziej nie musi wiedzieć, że coś śledzimy.
Żywotności baterii nie podajemy „na wszystkie TAT-y”. Zależy od tego, jak często ma raportować. Szczegóły doboru bateryjnego są na stronie sprzętu bez zasilania.
Geostrefa budowy albo bazy i alert wyjazdu poza godzinami dają więcej niż kropka na mapie raz na kilka godzin.
Wariant 3: sprzęt, który i tak ładujemy
Jeżeli tracker można regularnie doładować, albo przy większym urządzeniu da się bezpiecznie doprowadzić zasilanie, wchodzi ATC700.
To mały tracker LTE/GNSS z własnym akumulatorem. Po wykryciu ruchu może zmienić sposób zbierania i wysyłania danych: stoi i oszczędza energię, rusza i zaczyna raportować gęściej.
Nie lutujemy tego przypadkowo do pakietów 18 V elektronarzędzi. Zasilanie dobieramy do konkretnego urządzenia, z zabezpieczeniem. Przy agregatach, większych maszynach akumulatorowych i wyposażeniu mobilnym ten wariant ma już realny sens. Agregaty mają zresztą osobną stronę, bo tam dochodzi jeszcze praca i rozliczenie u klienta.
Wariant 4: skrzynia, nie każda sztuka w środku
EYE Sensor nadal jest małym urządzeniem Bluetooth, ale oprócz identyfikacji zgłasza między innymi ruch i zmianę stanu magnesu.
Skrzynia z drogim sprzętem pomiarowym stoi zamknięta w aucie. Sensor może powiedzieć, że ktoś ją ruszył albo otworzył. Do tego można dołożyć lokalizator na cały zestaw.
To samo dotyczy skrzyni serwisowej, kontenera z wyposażeniem albo mobilnego magazynku. Nie musimy oznaczać GPS-em każdego elementu wewnątrz.
Łyżki, młoty hydrauliczne i zagęszczarki bez kabiny to osobny temat: osprzęt bez zasilania. Tu mówimy o walizkach i elektronarzędziach, które jeżdżą z ekipą.
Co widać w systemie
W Wialonie widać to, co naprawdę skonfigurowaliśmy, nie magiczny spis całego majątku firmy.
Przy beaconach: które oznaczone sztuki były przy konkretnym aucie albo bazie i kiedy kontakt się urwał.
Przy TAT240 i ATC700: pozycja, historia, geostrefa, ruch, czasem tamper.
Przy sensorze: ruch albo otwarcie skrzyni.
Budowę można narysować jako geostrefę. Wyjazd w niedzielę o 23:40 to inne zdarzenie niż legalny powrót ekipy o 16:00. Jak działają strefy, tłumaczymy osobno.
W magazynie GPS często kończy się na adresie. Pytanie „w której części hali leży niwelator” wymaga identyfikacji BLE albo, przy dużej infrastrukturze, trackingu indoor. To nie jest pierwszy krok dla firmy z jednym busem.
Od czego zaczynamy wdrożenie
Nie od zamówienia 300 lokalizatorów.
Prosimy o listę: co jest drogie, co najczęściej znika, ile sztuk jeździ w busach, czy sprzęt wraca na bazę na noc.
Potem proponujemy warstwy. Często wystarczy beacon na drobnicę i dwa–trzy autonomiczne trackery na sprzęt, którego naprawdę nie chcemy stracić.
Szerzej, bez oferty w środku akapitu, tę logikę rozpisaliśmy w artykule dlaczego GPS do każdej wkrętarki nie ma sensu.
Powiązane tematy
Nie musisz czytać wszystkiego. Weź to, co pasuje do sprzętu.
Pytania, które pojawiają się przy tym sprzęcie
Czy beacon zastępuje GPS w elektronarzędziu?
Czy warto montować lokalizator w każdej wkrętarce?
Jak zabezpieczyć niwelator albo laser za kilkanaście tysięcy?
Czy da się pilnować całej skrzyni zamiast każdego narzędzia w środku?
Zapytanie ofertowe
Chcesz wdrożyć podobny monitoring?
Typ sprzętu jest już ustawiony pod ten scenariusz. Uzupełnij dane i liczbę sztuk, a dobierzemy urządzenie, pakiet i sposób wdrożenia.